„Sekret wszelkiej sztuki”

W listopadzie zeszłego roku na afisz Wrocławskiego Teatru Pantomimy wróciło przedstawienie „Szkoła błaznów” w reżyserii dyrektora wrocławskiej pantomimy Zbigniewa Szymczyka.

 

fot. M. Matuszak

fot. M. Matuszak

Krzywda, strach i okrucieństwo są kategoriami, dzięki którym możemy zamykać w usystematyzowane ramy dzisiejszy świat. Tłumaczyć jego mechanizmy, ale także indywidualne losy zwykłego człowieka. Ktoś jest ofiarą, ktoś jest oprawcą. Przynajmniej do czasu, w którym świat zmieni swój porządek, nastanie kolejny dzień lub po prostu nadarzy się okazja, aby odwrócić role. Czy błazeństwo w tym świecie jest wyrachowanym sposobem uniknięcia odpowiedzialności? A może jedyną ucieczką przed uwikłaniem w system?

 

fot. M.Matuszak

fot. M.Matuszak

Spektakl swoja premierę miał niemal trzy lata temu, 10 października 2014 roku. To 39 lat po tym jak Conrad Drzewiecki wystawił swoją wersję dramatu. Przesiąkniętą tańcem, ruchem i pantomimą. „Szkoła błaznów” była dla Drzewieckiego kolejnym krokiem zbliżającym go to krystalizacji własnego języka teatru tańca i pierwszym spektaklem jaki zdecydował się wyreżyserować w teatrze słowa. Nawiasem mówiąc, z nie małym powodzeniem: aktorów chwalono po każdym wystawieniu. Za wyjątkową (jak na aktorów dramatycznych) sprawność fizyczną oraz okiełznanie pantomimy i tańca jakie udało się im wypracować pod okiem reżysera.

 

Drzewiecki rozwijając swoją wizje teatru tańca dał zadość pragnieniom, aby taniec, ruch na scenie, był nie tylko świadectwem perfekcyjnego rzemiosła i umiejętności, ale stał się pełnoprawnym, tuż obok słowa, środkiem wyrazu artystycznego. Gdy głos i słowo stanowiło warstwę dźwiękową spektaklu (oczywiście obok muzyki), gest i ruch rozwijały warstwę wizualną. Oba te porządki miały się wzajemnie przenikać, uzupełniać.

 

Ghelderode, autor „Szkoły Błazów”, kreuje świat, który czeka na odczytanie, który ma w sobie niezwykły potencjał zabawy formą i gestem właśnie. Który odpowiada wprost na nieznośnie obecne pytanie towarzyszące każdemu procesowi twórczemu: jaki jest sekret sztuki?

 

„Sekretem naszej sztuki, sekretem sztuki, wielkiej sztuki, wszelkiej sztuki która chce trwać… jest OKRUCIEŃSTWO!…”

 

fot. M. Matuszak

fot. M. Matuszak

Zbigniew Szymczyk przez owo okrucieństwo spogląda na świat we wrocławskiej „Szkole błaznów”. Z całego dramatu  pozostawia jedynie strukturę oraz bohatera. Dokonuje impresji na temat świata dzisiejszego widzianego oczami Ghelderode’a. W XXI wieku, w dobie wyzyskującej globalizacji, siejącego spustoszenie przemysłu żywieniowego, ale też zjawisk z którymi spotykamy się na co dzień, jak np. hejt, widzimy, ze każdy może stać się oprawcą, każdy może stać się ofiarą. Jak pokazały badania Philipa Zimbardo czy Stalneya Milgrama – te role mieszają się nieprzerwanie, a granica miedzy nimi jest cienka, splątana z poczuciem posłuszeństwa i wmówioną sobie koniecznością.

 

Szymczyk w spektaklu posługuje się paletą codziennych sytuacji, pokazuje jak, nawet na najbardziej niewinnym podwórku, zawiązuje się porządek oparty na okrucieństwie. Porządek, od którego już nie uciekniemy. Nie chodzi o ukazanie treści dramatu – to w przypadku pantomimy jest nie tyle karkołomne, co nie potrzebne. Chodzi o refleksję nad nasza rzeczywistością, nad błazeństwem istnienia i maskami, którymi okrywając się – uciekamy się od części odpowiedzialności.

Paulina Staniaszek

 

Bibliografia

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/76160.html?josso_assertion_id=98DC4B4C6341CD73
http://www.radiowroclaw.pl/articles/view/38140/Szkola-blaznow-w-Pantomimie-WYWIAD
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/181026,1,kazdy-moze-byc-katem.read
http://www.wroclaw.pl/szkola-blaznow-czyli-skad-bierze-sie-okrucienstwo