Słodko-gorzki wspomnień szkolnych czar

Długo oczekiwany, uwielbiany przez widzów i samych mimów, niezmiennie intensywny, wielobarwny Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu w Warszawie trwa i przynosi kolejne spektakle, pomysły, refleksje, zaskoczenia i uniesienia. Czyżby „sztuka poza słowem” (choć dźwięk i mowa coraz częściej pojawiają się w pantomimicznych scenkach) na dobre zapuściła korzenie w polskim teatrze? Przy okazji wspomnę, iż ta unikalna technika scenicznej ekspresji gości w naszym kraju już od ponad sześćdziesięciu lat!

 

fot. Piotr Chlipalski

fot. Piotr Chlipalski

 

Na Scenie Przodownik Teatru Dramatycznego, w piątym dniu festiwalu, widzowie mieli okazję zobaczyć niezwykły, zaskakujący, a przy tym trudny spektakl pod tytułem „Plan lekcji”. A3 Teatr (którego nazwa ma jeszcze podtytuł „Kolekcjonerzy wzruszeń”) przedstawił niewesołą opowieść o szkolnej klasie, przy czym okazji do śmiechu też nie brakowało. Na scenie, przy dźwiękach muzyki, pojawia się trzech aktorów – Dariusz Skibiński, który jest również autorem scenariusza i reżyserem spektaklu, Stanisław Vojtechowski oraz Bartłomiej Ostapczuk. Powrót do szkolnej ławy to motyw wielce wdzięczny, popularny w literaturze i teatrze, obecny na przykład u Schulza i Gombrowicza czy Tadeusza Kantora. O szkole można różnie, również z nutą surrealizmu, groteski czy karykatury. „Plan lekcji”, pantomima Dariusza Skibińskiego, nie jest ani anielska czy tym bardziej sielska. A jeśli nawet takową się wydaje, to tylko pozory. Przewrotny i dwuznaczny w swej wymowie spektakl przywodzi na myśl poetykę teatru Kantora. Anegdota i banał, żarty i zabawa, a obok czar wspomnień, smutek i ból łączą się, tworząc spójną całość. Falowanie nastroju jest tu dość wyraźne, istota i podkreślenie wagi pojedynczego gestu niezmiernie istotne. Intryguje mnie metaforyczność scen – czasem ukryta, czasem uwypuklona. Śmieszą niemądre żarty, złośliwe sztubackie psikusy, porzucane w nieoczekiwanym momencie (jakże to typowe dla uczniów), niedojrzałość pomieszana z dorosłością, która gdzieś tam w szkolnej klasie kiełkuje. Oczywiście nie byłoby szkoły bez niezgrabnego erotyzmu, wstydliwych pierwszych miłości, niezdarnych zalotów. Bójki, przepychanki i gorzki smak porażki potęguje starannie dobrana muzyka; wyświechtane, celowo w kółko powtarzane słowa piosenki, dziecięce wyliczanki i inne.

 

Niezwykły zmysł obserwacji pozwala twórcom przenieść na scenę sytuacje z życia szkolnego wzięte. Uczniowie zamknięci w swoich „domkach-ławkach” opuszczają je, by walczyć. A potem powracają, chowając się w pozornie bezpiecznej przestrzeni. W historii owej szkolnej klasy (poza czasem i przestrzenią), rytuał, gest, celebracja są niezwykle ważne – jak w życiu każdej małej i większej wspólnoty. Śniadanie i dzielenie się bułką (albo wręcz przeciwnie – niechęć do oddawania czegokolwiek), podpowiadanie, wspólne zabawy i gry. Szkolne, infantylne scenki przeradzają się niepostrzeżenie w coś innego. Klasa jako metafora społeczeństwa, stosunków międzyludzkich, podziałów, niesprawiedliwości i reguł działania.

 

Nie od razu wszystko jest czytelne i klarowne. Gdy na scenie gęstnieją emocje, a rozliczne wątki, lekcje kolejnych przedmiotów, naturalistyczne obrazy mieszają się, potrzebna jest chwila refleksji, skupienie, by zrozumieć o co chodzi. Nie zawsze się to udaje. W spektaklu więcej jest goryczy niż radosnej nostalgii (chociaż i tej nie brakuje). Budzą się wspomnienia i tęsknota. Ale to za mało, by odczuć niezwykłość prezentowanej pantomimy, docenić przemyślaną, nasyconą nieograniczoną wyobraźnią koncepcję artystyczną inscenizacji. Podziwiam dopracowane gesty aktorów, często abstrakcyjne; kontrolę nad własnym ciałem, rytm i precyzję, umiejętność operowania przedmiotem jako rekwizytem. Bartłomiej Ostapczuk, dyrektor artystyczny festiwalu, Dariusz Skibiński, Stanisław Vojtechowski – wszyscy trzej znakomicie radzą sobie w przestrzeni poza słowem, choć potknięcia i błędy się zdarzają. To nic. Technika i zmysł improwizacji pomaga. Gasną światła, siedemdziesięciominutowy spektakl kończy się, a w głowie pozostaje magia, odrobina melancholii i refleksja.