NASTĘPNY FESTIWAL JUŻ ZA ROK!

Tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu dobiegł końca i ostatni spektakl pod tytułem „Vai Vem”, który zaprezentowali artyści z Portugalii, zamknął jego siedemnastą edycję. Kolejny raz żegnamy artystów, specjalizujących się w tej niezwykłej, choć wciąż niszowej sztuce, a w głowie pozostaje myśl – „sztuka świadomego milczenia” przemawia językiem uniwersalnym i zdolna jest poruszyć każdego, dotrzeć do widza niezależnie od wieku, kraju zamieszkania czy upodobań. Dlatego, choć mamy świadomość iż pieniędzy wciąż brakuje i właśnie ten czynnik – jakże powszechny! – silnie ogranicza organizatorów, chcielibyśmy więcej spotkań, „na bogato”, z różnorodnymi spektaklami z całego świata. Może za rok się uda?

fot. Kasia Chmura - Cegiełkowska

fot. Kasia Chmura – Cegiełkowska

Prezentowany na Woli spektakl „Vai Vem” portugalskiej grupa Gato Sa, to nieco melancholijna opowieść o wędrówce – przez życie, wspomnienia, lęki i nadzieje. Temat cudowny, pełen treści i wielkich możliwości. Wszyscy jesteśmy swego rodzaju podróżnikami, wielu z nas to rozbitkowie na szerokich wodach świata i życia. Pantomima stanowi cudowne narzędzie do pokazania tego bez nachalności, ale z mocą, dotykając sedna, docierając do serca. Niestety, portugalskim artystom udało się to tylko częściowo. Było trochę o tym, co w życiu najważniejsze, o międzyludzkich relacjach, o miłości, niespełnionych pragnieniach, nadziei, poszukiwaniu swego miejsca w życiu, a także o drobiazgach, błahostkach, które budują naszą codzienność. Tylko zabrakło pomysłu na to, by przekazać tak ważkie treści w ciekawy sposób, czytelny acz delikatny.

 

Artyści – dwie kobiety i dwóch mężczyzn – opowiadają nam swoje historie. Każde z nich próbuje zapoznać widza ze swoimi traumami, porażkami z przeszłości, bolesnymi wspomnieniami i codziennym zagubieniem. Podobała mi się gra światłem i kolorem, niebanalne rekwizyty, ciekawe kostiumy i powściągliwa gra gestem. Szum morskich fal, szelest ziaren zbóż, odpowiednio dobrana muzyka budują nastrój, przyciągają uwagę. Ale to zdecydowanie za mało, by wzruszyć i zaintrygować, przekazać to, co najważniejsze, budząc energię i emocje. Helena Rosa, Marina Leonardo, Raul Oliveira, Tomás Porto wiedzą jak to zrobić, ale tego nie czynią. Dlaczego? Oczywiście doświadczenie, technika, sprawność oraz precyzja i świadomość ciała mają niebagatelne znaczenie. Czyżby im tego zabrakło? Taneczne ruchy, mimika, płynne gesty mają w sobie potencjał, to prawda, jednak ostateczny efekt psuje zbyt duża ilość podpowiedzi, dźwięków, video projekcji; po prostu brak czystej sztuki mimu. Pantomima powinna bronić się sama. Były chwile, gdy coś zaiskrzyło, przykuwało wzrok, jednak za chwilę jakby się rozpływało, bez dalszego ciągu. Doceniam pracę i umiejętności zespołu, jednak na zakończenie festiwalu oczekiwałam czegoś więcej, spektaklu wyjątkowego. Pozostał niedosyt…

 

Na koniec dobra wiadomość: Bartłomiej Ostapczuk, pomysłodawca i założyciel Teatru Mimo oraz Warszawskiego Centrum Pantomimy, który od 2005 roku pełni funkcję Dyrektora Artystycznego Festiwalu przypomina, iż spektakle Teatru Warszawskiego Centrum Pantomimy grane są cały rok! Wielbiciele pantomimy nie muszą czekać 12 miesięcy, by zanurzyć się w tej niezwykłej, milczącej atmosferze sztuki poruszającej serce i wyobraźnię. A kolejny festiwal? Już za chwilę! Czas przecież szybko płynie.